Archiwum dla Kategorii ‘Opinie’
Rozdzielność majątkowa – rozwód
Wczoraj w telewizji była powtórka serialu Rancho, w którym Więcławscy postanawiają się „fikcyjnie” rozwieść, aby zabezpieczyć swój majątek przed urzędem skarbowym.
Filmowy bohater prowadzi działalność gospodarczą – firmę budowlaną, a jego żona prowadzi sklep – oboje, mając wspólnotę majątkową, boją się że gdyby któremuś z nich „powinęła się noga”, to ta druga firma też padnie, też zostanie pochłonięta przez fiskusa. Wymyślają więc by się rozwieść, bo wtedy każdy ma „własny” majątek i tylko nim odpowiada za niepowodzenia gospodarcze… wynika z tego cała masa perypetii i przygód… jest zabawnie…
…ale wcale nie muszą się rozwodzić by ustanowić rozdzielność majątkową – wystarczy iść do notariusza i można w każdej chwili ją ustanowić – taka przyjemność kosztuje ok. 500 zł.
Bieda, kiedy ktoś jest biedny
Znam osobiście historię człowieka, który został potężnie skrzywdzony w szkole podstawowej, ta krzywda zaważyła na całym jego życiu…
Pochodził z biednej rodziny, matka niepracująca, ojciec Czytaj resztę wpisu »
Koniec roku, początek bezsensu?
Mój dobry znajomy opowiedział mi historię, o tym jak wczoraj czuł się wybitnie źle i nieciekawie. Sam nie wiedział skąd to przygnębienie, przecież pogoda ładna, wakacje za pasem, tylko się cieszyć.
A on, miał wielki ogrom poczucia bezsensu. Wieczorkiem odkrył Czytaj resztę wpisu »
Bo rower jest lepszy!
Lepszy? od czego? dlaczego? kiedy?
Witaj Czytelniku, masz samochód?
Jeśli tak – gratuluję konkretnego wyboru i wierzę że jest on prawdziwy,
Jeśli nie – nie wypowiadaj się co jest lepsze…
Gdy nie miałem samochodu, jeździłem rowerem – i był on dla mnie wszystkim, nawet w pracy używałem roweru, 8 godzin intensywnego jeżdżenia rowerem codziennie, czy skwar, czy deszcz, czy zima!!! (no wtedy to ok 4h:).
Zwykłe rowery zużywały mi się po ok 6 miesiącach. Mimo to uważałem że rower jest THE BEST…
Teraz kiedy mam samochód i wciąż pałam sympatią do rowerzystów, moja 4-letnia córka jeździ już na dwóch, a nie czterech kołach i zabieramy ją już na wycieczki 20-30km, żona biega i jeździ rowerem do pracy, gdy tylko mogę jeżdżę wszędzie rowerem, ale… mimo wszystko uważam, że samochód jest lepszy…, bo:
- rowerem nie zawieziesz chorego, z gorączką, dziecka do lekarza
- rowerem nie pojedziesz na weekend do babci: 180 km
- rowerem nie przywieziesz z hipermarketu zakupów na cały miesiąc – cały koszyk, wypchany po brzegi.
- rowerem nie pojedziesz nad morze, w sensownym czasie i z bagażem na dwa tygodnie
- rowerem nie pojedziesz nad jezioro z całym sprzętem pływającym
- rowerem nie przewieziesz szafki, czy lodówki, etc…
Uważam, że do codziennej jazdy do i z pracy, rower jest super.
PS. Aha i od 300 dni nie oglądam telewizji
- rowerem
Kościół Pokoju – Świdnica – zabytek UNESCO
W sobotę zorganizowaliśmy sobie wycieczkę do Sobótki. Jadąc na miejsce córeczka zasnęła, żona też, a ja mając miękkie serce i nie chcąc ich budzić pojechałem dalej. Zrodził się pomysł: jedźmy zatem do Świdnicy, do protestanckiego kościoła Pokoju, to tylko 20 km więcej.
Pojechałem, trafiłem bez problemu, ten zabytek UNESCO, razem z Czytaj resztę wpisu »


