Categories
Artykuły Kulinaria

Najlepsze naleśniki są na słodko

Najlepsze naleśniki są na słodko

autor: Grzegorz Ostrowski

Antystresowy to wynalazek. Naleśniki na słodko. Bo… cukier w nich – a ten zawsze humor poprawia. Bo ich przygotowanie – wylewanie, krążenie, przewracanie – to czynność lekko monotonna, wyciszająca (chociaż można do niej wprowadzić element ryzyka – podrzucanie). Bo są złociste, chrupkie i wesołe.

Bo smakują wybornie w dobrym towarzystwie. Bo to są najlepsze naleśniki. Na słodko!

Robienie naleśników, wymagające uwagi i koncentracji, doskonale wycisza i uspokaja. Wylewanie ciasta na patelnię, krążenie nią, przewracanie (a może podrzucanie! – to dla tych, co nie mogą się obejść bez odrobiny ryzyka nawet w kuchni) to czynności mające w sobie coś z mantry. Wystarczy usmażyć kilkanaście naleśników, by stres dnia codziennego odszedł w niebyt. A to przecież to dopiero początek kuracji naleśnikowej. Bo przecież jeszcze sos i nadzienie. A to przecież jeszcze nie koniec. To dopiero początek. Przed nami punkt główny terapii – czyli pałaszowanie!

Naleśniki to rzecz uniwersalna. Można je tylko cukrem posypać (któż nie pamięta, kiedy dzięcięciem będąc nimi się zajadał?), dżemem posmarować i zwinąć w rulonik, sokiem pomarańczowym skropić, bitą śmietaną obłożyć, polać kremem czekoladowym i pałaszować, pałaszować, nie pamiętając