Categories
Inne

Powódź 2009, powódź 1997…

…i znów zalewa nas woda, znów te same miejscowości, te same domy, te same posesje…

Rząd daje potem zapomogi: 6 tys na dom – śmieszne pieniądze, ale dla tych ludzi przyda się każdy grosz.

Czy nie taniej byłoby ich wykwaterować, zbudować im nowy dom na terenach nie-zalawowych? Niż co „chwilę” „ratować ich”  i skazywać obywateli na ci kilkuletnią utratę „dorobku życia”?

Dlaczego rząd, samorząd pozwolił budowac domy na terenach zagrożonych zalaniem? Przecież jednym z głównych zadań rzau jest zapewnienie bezpieczeństwa, a krajach socjalistycznych, zapobieganie niebezpieczeństwom poprzez „wybicie z głowy” pomysłów, z gruntu niebezpiecznych – jak np. budowa domu nad brzegiem wylewającej rzeki…

Mówi się że powódź jest/bywa raz na kilka lat, i że się nie da przewidzieć kiedy i gdzie… ale ponoć mamy ocieplenie klimatu i to się będzie częściej powtarzać…

Gorzka nauka z ‚97 roku poszła na marne, od tamtej pory nic się nie zrobiło, a potem wszyscy są zaskoczeni, że woda zalała…

PS. W owym ‚97 byłem zalany, przez pięć dni byłem uwięziony w bloku – nim woda zeszła z osiedla… i żal mi że ofiara tamtej pracy rzesz ludzi poszła na marne, i że polak głupi przed szkodą i po szkodzie:(

Categories
Inne

Jak pozbyć się gołębi z balkonu? – skuteczny sposób!

Mieszkam w 10-cio piętrowym bloku z balkonem, gołębie doprowadzały mnie do szału, brudzeniem, gruchaniem o 4 nad ranem itd. zapewne wszyscy którzy mają taki problem z tymi ptakami wiedzą o co chodzi;)

Przeszukałem kawał sieci by znaleźć optymalne i przede wszystkim skuteczne rozwiązanie. Najpierw szukałem na forach męskich (np. elektronicznych, dotyczących różnej maści „odstraszaczy” – okazało się że z tego gołebie nic sobie nie robią, a w zasadzie robią – kupę na sprzęt nagłaśniający).

Pomysłów „alternetywnych” jest tyle ile ludzi, jedni chcieli do gołębi strzelać, inni rzucać w nie koktailem mołotowa, stawiać ogrodzenia z prądem…

Potem przejrzałem fora „kobiece”, nie było tam tak dyrastycznych sposobów, było kilka które minie zaciekawiły:

  1. Lać na balkon ocet – rzecywiście skutkowało, gołębie mniej chętnie przylatywały, ale przylatywały, bo ocet wietrzał…
  2. Pryskać lakierem do włosów – chyba skutkowało, ale „te moje gołębie” przylatywały chętniej niż po occie.
  3. Automatyczny „odświeżacz” powietrza – myślę że byłby skuteczny, psikając co 9 czy 18 minut w miejsce w którym siadają gołąbki. Nie sprawdziłem, bo jest to dość drogi sposób.
  4. Kombinacja wszystkich powyższych + przypadek – otóż żona kupiła tani żelowy odświeżacz do powietrza do toalety (za grosze), jako że jestem alergikiem coś mnie „męczył” ten zapach, a szkoda było wyrzucić, wystawiłem go na balkon i w ramach eksperymentu postawiłem „tam gdzie siadają gołębie” i… już od kilku dni ani jeden nie siadł;)

UWAGA: Skuteczność tego sposobu może zależeć od tego jaki to jest zapach, mi się udało trafić w ten „drażniący” dla gołębi i na tyle subtelny, że nawet przy otwartych drzwiach od balkonu nic w domciu nie czuć, podejrzewam że może też się i trafić taki „odświeżacz” który będzie wabił gołębie;)

Po przygodzie z szukaniem sposobu na forach dyskusyjnych, zauważyłem, że kobiety mają sposoby mniej wyrafinowane, mniej efektowne niż mężczyźni, ale bardzo proste i bardzo skuteczne;)