Categories
Teologia

P(O)szukiwanie dobra

W Tygodniku Powszechnym
z dn.16 lutego 2003 r. ukazał się interesujący artykuł Jacka Filka pt. „Dowód dobra”. Autor artykułu podejmuje temat zaskakujący, choć po wnikliwym przeczytaniu treści, dość oczywisty. Oto w obliczu dobra, człowiek okazuje coraz więcej podejrzliwości. Brakuje racji dla urzeczywistnienia dobra w życiu, ponieważ dobro to domaga się, mocą naszej nieufnej natury, ciągłego uzasadnienia. Słynne wyznanie filozofa z Królewca I. Kanta: „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”, nie byłoby już dziś tak oczywiste. Człowiek nawykły do ustawicznego dowodzenia i przekonywania, kwestionuje to prawo. Domaga się przedstawienia niezbitych argumentów „za” byciem dobrym.
„Miłuj bliźniego swego”, „nie kradnij”, „nie zabijaj”… – wszystko to zdaje się trafiać na jakiś wewnętrzny opór, który sprowadza się do pytania: dlaczego?
I w tym oto momencie,

Categories
Artykuły

Kilka zdań o rozwoju

Kilka zdań o rozwoju

autor: Teresa Maria Zalewska

Każdy etap osobistego rozwoju przebywamy najczęściej w innym towarzystwie. Ludzie przychodzą i odchodzą. Zdarza się, że po upływie jakiegoś odcinka czasu spotykają się ponownie, by podzielić się bogactwem własnego „wnętrza” i wspólnie przebyć inny etap tej niebywałej podróży.

Każdy etap osobistego rozwoju przebywamy najczęściej w innym towarzystwie. Ludzie przychodzą i odchodzą. Zdarza się, że po upływie jakiegoś odcinka czasu spotykają się ponownie, by podzielić się bogactwem własnego „wnętrza” i wspólnie przebyć inny etap tej niebywałej podróży.

W naszym długim ewolucyjnym marszu spotykamy różne istoty, które wywierają wielki wpływ na poziom „wewnętrznej wiedzy”. Zazwyczaj docierają do nas na bazie miłości i otwierają bramy naszych własnych serc. To dzięki ich obecności wśród nas, możemy dotrzeć do pokładów mądrości i wiedzy ukrytej w nas samych. Ich miłość jest kluczem otwierającym nawet najbardziej zardzewiałe zamki.

Są wśród nich ludzie

Categories
Odczucia

Wyznanie

Miałem depresję, na stan, w którym się znalazłem miało wpływ moje życie, moi bliscy, którzy wymagali, oczekiwali, ale nie doceniali, moje studia, którym nie potrafiłem podołać, mój strach, mój lęk, moje obawy, moja samotność, i ukochana, która nie mówiąc nic, nie tłumacząc się, nie tłumacząc swojej decyzji, pewnego dnia na ogólnym zgromadzeniu znajomych oświadczyła, że idzie do zakonu, to wspomnienie jest tak silne, i tak bardzo raniące, że teraz ilekroć przypomnę sobie ten zakon, do którego poszła, ilekroć przypomnę sobie tą sytuację, sposób, w jaki zostałem potraktowany – tak jak wszyscy inni, tylekroć coś jakby się otwiera w moim sercu i krwawi, wprawia w apatię, przygnębienie, odrętwienie, niebyt.
Od tamtego czasu minęło parę ładnych lat, mam kochającą żonę, mam cudowną córeczkę, i wielokrotnie myślałem już o tym, że to, co było, minęło, nie wróci, już jestem zdrów, ale tak nie jest, bo ilekroć coś mi przypomni tamte wydarzenia, serce wciąż krwawi…

Serce mi krwawi
Na dźwięk imienia
Ale to nic nie zmienia
Te lata minione
Rany zabliźnione
Wspomnienia
Co jak brudny skalpel
Otwierają rozległe blizny
I jątrzą tkanki…

Z depresji wyrwali mnie znajomi, po sześciu miesiącach praktycznie nie wychodzenia z domu, leżenia w łóżku i ograniczenia mojej aktywności do zupełnego minimum, był to taki stan ducha, kiedy nawet jeść i sikać się nie chciało, wziąłem po rozmowie telefonicznej z koleżanką z Warszawy, spakowałem się i wyjechałem, przez trzy tygodnie odpocząłem od bolesnych miejsc, ludzi, co wymagają zbyt wiele, wróciłem do domu uzdrowiony z depresji i pełen sił na następne dni.
Dziś wiem, że ta depresja już nie wróci, choć miejsce zostało – mieszkam w tym samym miejscu, i czasem rodzą się tu wspomnienia, które wciąż bolą, to mam wokół siebie ludzi, którzy wierzą we mnie, ufają mi, doceniają mnie i rozumieją – to bardzo wiele, to pozwala żyć normalnie, życiem pełnym!

Franek

Categories
Odczucia Opinie Wydarzenia

Usychanie…

Dziś wracają moje kobietki do domu, po tygodniu usychania wreszcie odżyję, calusieńką niedzielę spędzimy razem, tylko my – ja, żonka i córeczka.
Cały tydzień ich nie widziałem, córki pewnie „nie poznam” – przez telefon Kamilka mówiła mi, że Amelka karmiona przez dziadków, jeszcze trochę a będzie się toczyć 😉
Moje maleństwo tak szybko rośnie i rozwija się, a ja nie uczestniczyłem w siedmiu dniach jej intensywnego życia…
Przez te siedem dni sięgnąłem dna samotności, smutku i nieomalże rozpaczy – to strasznie wredne, paskudne i dobijające uczucie, być samemu, zupełnie samemu – doprawdy już nie wiem jak mogłem kiedyś wytrzymywać sam ze sobą.
Dziś wielki dzień – koniec samotności – nigdy więcej długich rozstań! M. in. dlatego nie zdecyduję się na wyjazd do pracy za granicę, jako ojcu małej Amelki trudno mi jest zrozumieć ojców, którzy „lekko” wyjeżdżają „za chlebem”, by polepszyć byt rodziny.
Uważam, że ojciec jest dużo bardziej potrzebny dzieciom, tu na miejscu, niż gdzieś w świecie, jest dużo bardziej potrzebny i cenniejszy niż większe mieszkanie, nowy samochód, lepszy byt rodziny…
Dziś się spotkamy i będziemy – pewnie do późna będą trwały rozmowy, i nasycanie się sobą…

Categories
Artykuły

Nie taki diabeł straszny

Nie taki diabeł straszny

autor: Mirka Ulowska

Zwykło się mówić, że teściowa to osoba, która na każdym kroku zatruwa życie synowej, ingeruje w sprawy młodego małżeństwa i w poczuciu domniemanej krzywdy ukochanego syna, gotowa nawet rozbić młode stadło. Chyba jest w tym pewna racja. Tak też może być, ale wcale nie musi.

Moim skromnym zdaniem, a wynika ono z pewnego doświadczenia, ogromną rolę w tym, aby utrzymać serdeczne więzi w relacjach synowa – teściowa, odgrywa matka dziewczyny.

Z moich obserwacji wynika, że jeśli matka dziewczyny obciążona jest złymi doświadczeniami w relacjach ze swoją teściową i przekazuje to doświadczenie córce, robi jej krzywdę. Młoda kobieta przenosząc doświadczenie matki do swego życia na wstępie już ma zakodowaną niechęś do teściowej.

Jeśli natomiast dziewczyna jest wychowana bez uprzedzeń, bez zbędnego balastu,