Categories
Odczucia Opinie Wydarzenia

Usychanie…

Dziś wracają moje kobietki do domu, po tygodniu usychania wreszcie odżyję, calusieńką niedzielę spędzimy razem, tylko my – ja, żonka i córeczka.
Cały tydzień ich nie widziałem, córki pewnie „nie poznam” – przez telefon Kamilka mówiła mi, że Amelka karmiona przez dziadków, jeszcze trochę a będzie się toczyć 😉
Moje maleństwo tak szybko rośnie i rozwija się, a ja nie uczestniczyłem w siedmiu dniach jej intensywnego życia…
Przez te siedem dni sięgnąłem dna samotności, smutku i nieomalże rozpaczy – to strasznie wredne, paskudne i dobijające uczucie, być samemu, zupełnie samemu – doprawdy już nie wiem jak mogłem kiedyś wytrzymywać sam ze sobą.
Dziś wielki dzień – koniec samotności – nigdy więcej długich rozstań! M. in. dlatego nie zdecyduję się na wyjazd do pracy za granicę, jako ojcu małej Amelki trudno mi jest zrozumieć ojców, którzy „lekko” wyjeżdżają „za chlebem”, by polepszyć byt rodziny.
Uważam, że ojciec jest dużo bardziej potrzebny dzieciom, tu na miejscu, niż gdzieś w świecie, jest dużo bardziej potrzebny i cenniejszy niż większe mieszkanie, nowy samochód, lepszy byt rodziny…
Dziś się spotkamy i będziemy – pewnie do późna będą trwały rozmowy, i nasycanie się sobą…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *