Categories
Odczucia

Wyznanie

Miałem depresję, na stan, w którym się znalazłem miało wpływ moje życie, moi bliscy, którzy wymagali, oczekiwali, ale nie doceniali, moje studia, którym nie potrafiłem podołać, mój strach, mój lęk, moje obawy, moja samotność, i ukochana, która nie mówiąc nic, nie tłumacząc się, nie tłumacząc swojej decyzji, pewnego dnia na ogólnym zgromadzeniu znajomych oświadczyła, że idzie do zakonu, to wspomnienie jest tak silne, i tak bardzo raniące, że teraz ilekroć przypomnę sobie ten zakon, do którego poszła, ilekroć przypomnę sobie tą sytuację, sposób, w jaki zostałem potraktowany – tak jak wszyscy inni, tylekroć coś jakby się otwiera w moim sercu i krwawi, wprawia w apatię, przygnębienie, odrętwienie, niebyt.
Od tamtego czasu minęło parę ładnych lat, mam kochającą żonę, mam cudowną córeczkę, i wielokrotnie myślałem już o tym, że to, co było, minęło, nie wróci, już jestem zdrów, ale tak nie jest, bo ilekroć coś mi przypomni tamte wydarzenia, serce wciąż krwawi…

Serce mi krwawi
Na dźwięk imienia
Ale to nic nie zmienia
Te lata minione
Rany zabliźnione
Wspomnienia
Co jak brudny skalpel
Otwierają rozległe blizny
I jątrzą tkanki…

Z depresji wyrwali mnie znajomi, po sześciu miesiącach praktycznie nie wychodzenia z domu, leżenia w łóżku i ograniczenia mojej aktywności do zupełnego minimum, był to taki stan ducha, kiedy nawet jeść i sikać się nie chciało, wziąłem po rozmowie telefonicznej z koleżanką z Warszawy, spakowałem się i wyjechałem, przez trzy tygodnie odpocząłem od bolesnych miejsc, ludzi, co wymagają zbyt wiele, wróciłem do domu uzdrowiony z depresji i pełen sił na następne dni.
Dziś wiem, że ta depresja już nie wróci, choć miejsce zostało – mieszkam w tym samym miejscu, i czasem rodzą się tu wspomnienia, które wciąż bolą, to mam wokół siebie ludzi, którzy wierzą we mnie, ufają mi, doceniają mnie i rozumieją – to bardzo wiele, to pozwala żyć normalnie, życiem pełnym!

Franek

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *