Categories
Opinie

Dlaczego nie warto jeździć samochodem do końca, do „ostatniej kropleki”…

Kilka dni temu skończyło mi się paliwo w samochodzie, jeździłem na rezerwie i wierzyłem że jeszcze ten jeden dzień wytrzymam, że jutro zatankuję do pełna.

Zepchnąłem samochód na pobocze, poszedłem na stację benzynową, kupiłem kanister, nalałem do pełna 5 litrów, i wróciłem do auta, wlałem, odpaliłem, pojechałem.

Historia z happy endem?
Nie do końca.

Szczęśliwy że już jadę do domu, nie zauważyłem że autko ma mniejszą moc, że jest mniej zrywne, słabsze.
To był pierwszy objaw.

Drugi objaw pojawił się po 2 dniach, otóż wsiadłem do samochodu, odpaliłem, ruszyłem, pojechałem… 300m i silnik zgasł.
Nie chciał odpalić, aż do rozładowania się akumulatora.
Zadzwoniłem do kolegi, i od niego dowiedziałem się:
- Nigdy nie jedź samochodem do końca baku, szczególnie w aucie które ma już kilka ładnych latek!
- Dlaczego?
- Bo w baku z hektolitrów wlewanej benzyny zbiera się „muł” i różne inne śmieci, i gdy zabraknie paliwa, są one zasysane do pompy paliwowej, do filtra paliwa i mogą wszystko zatkać.

…i tak się stało w moim przypadku, znajomy odholował mnie do mechanika, ten przeczyścił wszystko co się dało, skasował 60 zł, a ja pojechałem do domu.

Podsumowując:
Próba oszczędzenia kilku złotych na paliwie (wypalenie go do dna, czekanie na przypływ gotówki na koncie – bo wtedy zatankuję „do pełna” dała „oszczędności ujemne”):
20 zł za kanister
60 zł za naprawę u mechanika
i gdyby nie kolega, to pewnie jakiś grosik na holowanie/lawetowanie

Za to wszystko spokojnie mógłbym mieć od 1/2 do całego pełnego baku, nie licząc już czasu i pracy straconej na załatwianie sprawy: holowanie, mechanik, odbiór auta etc.

Więc dlaczego nie warto jeździć samochodem do końca, „do ostatniej kropelki” – bo to się najzwyczajniej nie opłaca!

Tania jazda samochodem – czyli jak oszczędzić ponad 500 zł na paliwie?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *