Categories
Opinie

Kot – posłaniec śmierci

W Ameryce w pewnym domu spokojnej starości zadomowił się kot, miał on 6-ty, a może i nawet, 7-my zmysł, przychodził do pensjonariuszy na kilka godzin przed ich śmiercią… Każdy bardzo bał się odwiedzin tegoż kota Oskara, aż… zginął on w niewyjaśnionych okolicznościach. (Pewnie któryś z pensjonariuszy nie chciał poznać daty swej śmierci, choćby było to tylko kilka godzin przed:)

PS. Media milczą, czy był to czarny kot… Jeśli tak to strach przed „pechem” może być uzasadniony:)
„Czarny kot przebiegł mi drogę – będę miał pecha” – bo, kot takowy był uważany za sługę czarownic, czy szatana, a jeśli był w pobliżu to znaczyło, że i samo zło wcielone też było bliskie, dlatego zapewne kot „zabiegał drogę, by pomóc w nieszczęściu i krzywdzie”…

Ja tam nie wierzę w zabobony… bo albo wierzę w zabobony i horoskopy, albo wierzę w Jezusa – nie da się tego połączyć jak ognia i wody.

One reply on “Kot – posłaniec śmierci”

Kotek był bardzo przyjemny dla oka – biały w rude łatki. Podobno przyciągał go zapach śmierci.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *