Categories
Opinie

Kulmulacja nieszczęścia vs szczęście bez miary?

Miesiąc temu obchodziliśmy, ponoć, „magiczną” datę 07.07.2007, na wiele miesięcy przed ową datą, wszystkie terminy ślubów na ten dzień był zarezerwowane, bo w owej „magicznej” dacie ludzie upatrywali szczęścia na całe życie…

Na kilka tygodni przed ową datą ludzie „na gwałt” odwoływali śluby, bo jak mawiali starsi: „gdy w dacie zbierze się siekiera (7) przy siekierze, to będą sam nieszczęścia”, ponoć owego dnia na ślubnym kobiercu zrobiło się luźniej.

…na owe szczęście trzeba sobie zapracować samemu, i daty tu nic nie pomogą…

a mnie osobiście śmieszy naiwność ludzka i wiara w szczęście w życiu tylko z powodu daty.

PS. Ciekawe czy po tym miesiącu, rzeczywiście widać jakąś różnicę w trwałości związków? Może jacyś statystycy mogliby się za to wsiąść?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *