Categories
Opinie

Pasaż Grunwaldzki – odwiedziny

Logo Pasaż GrunwaldzkiW piątek 4 maja, w poszukiwaniu imieninowo-urodzinowego prezentu dla teściowej wraz z żoną i córką postanowiliśmy zajrzeć do Pasażu Grunwaldzkiego, i…

Rozczarowałem się bardzo, bo wnętrze sprawia nieprzyjemne wrażenie, jakoś tak chłodno i nieprzytulnie, pracownicy ochrony nie są zorientowani w topografii pasażu, na pytanie którędy do Saturna, skierowali nas dokładnie w przeciwnym kierunku, nie wiem może to taki zabieg marketingowy, aby „poznać” cały sklep obchodząc go dookoła?

W samym Saturnie też nie lepiej, prezentu nie znaleźliśmy, ale „przy okazji” kupiłem żonie komórkę, przy której było napisane że ma dzwonki mp3, sprzedawca też zapewniał że ma, ale takie kruciutkie, kilkunastosekundowe, że można je dograć kabelkiem, ale to trzeba dokupić osobno. W polskojęzycznej instrukcji do telefonu nie było nic na temat parametrów telefonu. Główne cechy urządzenie „znajdowały” się na pudełku, ale w językach innych niż nasz ojczysty. I brzmiały: „dzwonki w jakości MP3″… a to nie to samo co „dzwonki MP3″…

Sama procedura zakupu była bardzo dziwna, po otwarciu pudełka i sprawdzeniu telefonu przez sprzedawcę, wystawił on papierek z którym miałem udać się do kasy i zapłacić. Tak uczyniłem, potem z opieczętowaną kartką miałem udać się do informacji gdzie mi wydadzą telefon. Zapytałem ochroniarza gdzie informacja – odpowiedział że w prawo, poszedłem, wyjaśniam sprawę jednemu pracownikowi, ten odsyła mnie do koleżanki obok, jej znowu tłumaczę co i jak a ona odsyła mnie na drugi koniec kas, do informacji, bo tu jest reklamacja – ochroniarz się pomylił co do kierunków… Poszedłem do informacji, i mówię co i jak, po raz trzeci: „tak, telefonik czeka, jeszcze tylko pieczątka ochrony…” – na głupią pieczątkę ochrony czekaliśmy blisko 10 minut bo „się gdzieś zawieruszyła”, a bez pieczątki to nie mogę zabrać swojego telefonu, jakiś absurd.

Największym zabezpieczeniem antykradzieżowym Saturna jest – zniechęcanie klientów do zakupów…

Przez całą tę skomplikowaną procedurę sprzedażowo-ochronną czułem się jak największy złodziej, który tylko wchodzi do sklepu, aby coś zwędzić…

Kolejnym przykrym zwyczajem Saturna jest to obowiązkowa „spowiedź” przed ochroną z tego co masz przy sobie i naklejkomania „sprawdzone przez ochronę”.

Mam jakieś takie niejasne przeczucia, że więcej tam moja noga nie postąpi…

Saturn – żer dla skner – a największym sknerą jest sam Saturn…

Muszę się jeszcze przejść do Arkad Wrocławskich – może chociaż Rekiny będą miłe;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *