Categories
Wiersze

„Z pogranicza jawy i snu”

„Z pogranicza
jawy i snu”

Ja gladiator
zabijam by bawić,
zabijam by żyć,
jestem najlepszy,
ale już dosyć zabijania
posłuszny jak mrówka
walczę, krwawię, umieram,
gdy leżę bezbronny,
o mym życiu
decyduje jeden gest,
gest ręki:
ocalony lub
przepadnij.
Dosyć już zabijania.
Jestem najlepszy,
żyję póki mam
siły, zdrowie, młodość
kiedy utracę choć
trochę zdolności
zginę na arenie
losem mym
nie przejmą się wcale
może się uśmiechną
gdy będę umierał wspaniale,
lub zawodem zaskowyczą
gdy jak psa dobijać będą…
Nie ważne co czuję,
co myślę,
mam zabijać, mam ginąć.
A ja przecież kocham,
myślę i czuję,
jestem człowiekiem!
Miałem wolne,
spotkałem ludzi,
nie wiem dlaczego,
chrześcijanami ich zwą.
Gdy poszedłem (do nich) na ucztę,
przyjęli mnie jak…
…człowieka,
umiłowanego brata swego,
pokochali
nie za to jak walczę,
nie za to kim jestem,
bo gladiatora kochać
nie można,
pokochali,
bo jestem człowiekiem.
Znowu do nich poszedłem,
są równi, czy służący,
czy gladiator, czy senator.
Dbają o biednych,
dbają o chorych,
Troszczą się o siebie,
o innych.
Ciągle mówią o Jezusie,
że uczył, że leczył,
że był Bogiem,
że umarł zabity,
przez ludzi,
że żyje.
Mówią Bóg Cię kocha,
Lecz któż może kochać gladiatora.
Oni mnie kochają,
dlaczego?
nic dla nich
nie zrobiłem,
tylko przychodzę,
oni kochają,
chyba dlatego
że Bóg jest miłością,
kiedyś słyszałem,
że Jezus powiedział:
cokolwiek żeście
tym najmniejszym
uczynili, mnieście
uczynili,
kochają Go
i On ich kocha
chcę z nimi być
Chcę wierzyć w
Tego ich Boga
chcę…

cdn 1.07.00 StC