Categories
Inne

450 ml dla życia…

Dziś oddałem krew, 450 ml z życia dla życia. Wsyzstko przebieło bez problemu, oddanie 450 ml krwi zajęło mi 7 minut, choć byli i tacy co mieścili się w 4 a inni w 12 minutach.

Odrobina wysiłku z mojej strony a wygrywają wszyscy: ja -  bo mam zrobiony komplet badań krwi, jakiego nie robi się przy zwykłym badaniu krwi, bo dostałem 8 czekolad i bilety MPK, bo mogę „załapać się na  zniżki za noclegi w schroniskach; chorzy – bo dzięki mojej, niewielkiej, dawce miłości można przeprowadzać operacjhe chirurgiczne, można ratować życie ofiar wypadków, które mogłyby nie przeżyć, właśnie z powodu braku i utraty krwi… bo można przeprowadzać transufzje…

Nic nie bolało, nawet nie odczułem żadengo osłabienia, ba poczułem się lepiej, choć oddałem 450 ml krwi z ok 5 l jakie krążą w żyłach każdego człowieka.

Ale poza „ekstrasami” jak czekolady itp. najbardziej liczy się „dar miłości” – malutka, ale bardzo istotna, cegiełka ratująca życie ludzkie…

Następnym razem idę oddać krew ponownie jak tylko będę mógł, najwcześniej za 8 tygodni (ale nie częściej niż 6 razy w ciągu roku:) – bo warto.

Przełam swój strach – nie ma się czego bać, krew dziś oddałem drugi raz w życiu, pierwszy był w 2002 – wtedy się nie bałem, a dziś się bałem, nie wiem czego, strach ustąpił dopiero na sali pobierań – warto przełamywać swoje strachy i ograniczenia.

Im większa walka wewnętrzna, tym większa wartość i większy „zysk”…