Categories
Inne

Kiedy życie się zaczyna? – rozważania o odejściu…

Ostatni usmiech, odejście

Kiedy życie się zaczyna?
…z chwila poczęcia, potem cudowny czas narodzin; słodkie dzieciństwo płynie szybciej niż woda w rzece.

Człowiek uczy się, poznaje otaczający go świat i reguły jakie nim rządzą.

A „On” patrzy na smutnych i zaszczutych ludzi, bezmoc „wielkich” tego świata, władzę pieniądza; – i się uczy, że nie warto być szczęśliwym, dążyć do spełnienia swoich marzeń, żyć tak jakby się tego chciało.

Rozpoczyna się rutyna, którą przyjmuje się jak czułą kochankę – bo tylko ona daje poczucie bezpieczeństwa.

I TU NAGLE rutynowe badania kontrolne, wizyty u lekarzy, potem dalsze konsultacje i diagnoza – wyrok.

Wali się cały świat, człowiek próbuje logicznie sobie wszystko poukładać i wielka rozpacz Jego i jego bliskich.

Leczenie, a potem czekanie na wyniki.

I w pewnym momencie wszystko staje się jasne – to koniec.

I tu można by skończyć, część ludzi tak właśnie robi – podaje się i czeka już tylko na śmierć.

Ale są też tacy, którzy w tym momencie wszystko zaczynają od nowa – swoje nowe życie, często lepsze i prawdziwe.

Ludzie w terminalnym okresie swojej choroby zaczynają nowe życie – szaleństwo!?

Może tak, ale cudowne.

W tym czasie niema miejsca ani czasu na udawanie czy niewiarę; to czas spełniania marzeń, dążenia do prawdy, naprawiania błędów i zaniedbań. To czas zmieniania świata, tworzenia nowego lepszego jutra – tak naprawdę, tak nie wiele trzeba.

Jestem młodą pielęgniarką, pracowałam z ludźmi, którym świat się skończył zanim tak naprawdę się zaczął.

Ich strach, ból, pustka wypełniają każdy zakątek – wielka tragedia małego cichego człowieczka; ale byli też tacy którzy mieli odwagę zaprzyjaźnić się z życiem, kiedy ono stawało się ulotne jak piasek w klepsydrze,

to dla nich moje ogromnie dziękuje.

Ludzie których już niema – moi pacjenci ofiarowali mi więcej, niż ja mogła bym im dać kiedykolwiek, dziękuje za zaufanie, za te chwile kiedy mogliśmy być razem.

Kamila