Categories
Opinie

Wiedza, nauka, potęga…

Wiedza jest powszechnie dostępna, nauka możliwa dla każdego, a to są podstawy potęgi.

W naszej części kuli ziemskiej, w naszej cywilizacji, tylko trzeba się po nią schylić i podnieść – trzeb chcieć się jej uczyć i szukać.

W moi ulubionym (jedynym) serialu Rancho autorzy trochę wyśmiewają Czerepacha że zna tajne techniki i umiejętności, że tak kręci Wilkowyjawianami, i pewnie wielu ludzi się zdziwi że tak można, że to nie prawdopodobne…

Ale „najtragiczniejsze” jest to że tak można! Że tak się robi codziennie ze wszystkimi widzami, słuchaczmi, konsumentami.

Że posiadając wiedzę można w sposób niezauważony manipulować ludzmi, można ich nakłaniać do tego by zrobili to co chcemy.

Można ludźmi sterować! – tylko trzeba wiedzieć jak!

A wiedzę można zdobyć – tylko trzeba chcieć!

Mój osobisty przykład: Kiedyś dawno temu byłem na rekolekcjach wakacyjnych (2 tygodnie), przekrój wiekowy uczestników ok od: 15 do 20 lat.

I pewnemu młodszemu koledze, najwidoczniej, podobała się pewna dziewczyna, chciał dać jej piękne róże, okazją miały być jej imieniny, ale my na wiosce zabitej dechami do miasta daleko,  żadnej kwiaciarni, a kwiaty tylko o ogródkach, poprosił mnie bym z nim poszedł (bo jemu samemu nie było wolno -  za młody, ja już wtedy dorosły miałem się o niego troszczyć)

Jego plan był taki: wskakuje do ogrodu i rwie ile wlezie aby się nie dać złapać, nie byłem zadowolony z takiego sposobu, zaproponowałem mu by zrobić inaczej: by po prostu zapytać kogoś czy by nam nie dał tych kwiatów.

Zadzwoniliśmy do jednej gospodyni, miała przepiękne kwiaty w swoim ogródku, zapytaliśmy czy nie dała by nam jednego dla koleżanki bo ona właśnie ma imieniny, i my chcieliśmy jej zrobić przyjemność.

Jaka ona była szczęśliwa i wyróżniona – że ktoś dostrzegł jej wypielęgnowane, wymuskane kwiaty, wybierała nam same najpiękniesze, koniec końców kolega doatał bardzo piękny bukiet. Jeszcze musieliśmy gospodynię powstrzymywać bo byśmy większego nie unieśli…

Kolega jeśli postąpiłby tak jak do tej pory „dostałby” jeden marny, na chybił trafił rwany kwiatek. Posłuchał rady – postanowił zadziałać inczej (dla niego niekonwencjonalnie) i… dostał przepiękny bukiet najwspanilszych róż – takich kwiatów nie kupiłby w najlepszej kwiaciarni:)

Koleżanka była tak samo zmieszana co i w niebo wzięta… A co było nimi razem? Po wielkim jej zmieszaniu i ówczesnym zachowaniu przypuszaczam że nic więcej poza prezent z kwiatów… Tak czasem bywa, ale to już opowieść na inne czasy…

A gdzie tutaj miejsce na „manipulację”, otóż gdy ją zaptaliśmy i doceniliśmy jej pracę i trud, była tak szczęśliwa że to właśnie jej ogródek podoba się komuś obcemu, że spośród wielu obok, równie ładnych wybraliśmy ten jej, że dała nam to chcieliśmy, a nawet duuuużo więcej.