Categories
Teologia

P(O)szukiwanie dobra

W Tygodniku Powszechnym
z dn.16 lutego 2003 r. ukazał się interesujący artykuł Jacka Filka pt. „Dowód dobra”. Autor artykułu podejmuje temat zaskakujący, choć po wnikliwym przeczytaniu treści, dość oczywisty. Oto w obliczu dobra, człowiek okazuje coraz więcej podejrzliwości. Brakuje racji dla urzeczywistnienia dobra w życiu, ponieważ dobro to domaga się, mocą naszej nieufnej natury, ciągłego uzasadnienia. Słynne wyznanie filozofa z Królewca I. Kanta: „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”, nie byłoby już dziś tak oczywiste. Człowiek nawykły do ustawicznego dowodzenia i przekonywania, kwestionuje to prawo. Domaga się przedstawienia niezbitych argumentów „za” byciem dobrym.
„Miłuj bliźniego swego”, „nie kradnij”, „nie zabijaj”… – wszystko to zdaje się trafiać na jakiś wewnętrzny opór, który sprowadza się do pytania: dlaczego?
I w tym oto momencie, kiedy pojawia się owa wątpliwość zamknięta w pytaniu „dlaczego?” wszelkie dobro zostaje zdradzone. Autor artykułu podaje w tym momencie bardzo wyrazisty przykład: „Kochaj mnie – dobrze, ale jeszcze tylko powiedz: dlaczego? Uzasadnij, że powinienem cię kochać. W chwili kiedy zostanie podjęte uzasadnienie, miłość jest już zdradzona. Odpowiedź nie może odwoływać się, czyli wycofać się do uzasadnienia, do przytoczenia dowodów.”
Żyjemy w świecie, w którym gospodarka rynkowa, to gospodarka oparta na rachunku zysków i strat. Źle się jednak dzieje, kiedy ta ekonomiczna kalkulacja przełożona zostaje na sferę postaw etycznych. Wówczas dobro samo w sobie przestaje już być zobowiązaniem, ponieważ jego powzięcie lub zaniechanie rodzi dla nas określone skutki: korzystne lub niekorzystne. Bycie dobrym domaga się więc określonych gwarancji, że się nam ono po prostu opłaci.
Sokrates mawiał: (cyt. Za W.Tatarkiewiczem „Historia filozofii”), że „rad by posłać do piekieł tego, kto pierwszy rozdzielił dobro i pożytek. Związek obu widział nie w tym, iż dobro zależne jest od pożytku, lecz przeciwnie, iż pożytek zależny jest od dobra. Tylko to co dobre, jest naprawdę pożyteczne.”
W chwili, kiedy domagamy się uzasadnienia dobra i kiedy rozważamy jego podjęcie pod kątem opłacalności, to wówczas wkrada się zło – natura (ludzka) nie lubi próżni. Jezus stwierdza wprost: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie”; wynika z tego, że kiedy wahamy się przed Bogiem, kiedy nie jesteśmy pewni, czy warto „miłować”, „mówić prawdę”, „nie zabijać” – już jesteśmy przeciwko. Skąd ten radykalizm: „Kto nie jest ze Mną…”? Myślę, że stąd, iż Jezus znając dogłębnie człowieka wie, jak bardzo skłonny jest on do poszukiwania tzw. „trzeciej drogi”, która zawsze prowadzi do rozminięcia się z prawdą. Znamienne jest również to, że Jezus nie uzasadnia, dlaczego człowiek ma być „za”. Prawo mając w Bogu swe źródło domaga się bowiem nie uzasadniania, ale wypełnienia. Jednak „człowiek już od początku nęcony jest pokusą poddania prawdy o sobie władzy swej woli i umieszczenia się przez to poza dobrem i złem. Kuszony jest iluzją, że prawdę o dobru i złu pozna dopiero wtedy, gdy sam będzie o niej decydował” (Jan Paweł II). Jest to poszukiwanie prawdy niezobowiązującej, której przyjęcie nie stanowi zbytniego ryzyka „przeinwestowania siebie”.
W końcowych fragmentach artykułu J.Filek podsumowuje: „(…) Dowód dobra polega przede wszystkim na osobistym byciu dobrym, a nie na racjonalnym dowiedzeniu innym, że powinni być dobrymi. Dowód dobra nie jest problemem logicznym wymagającym wyszukania właściwego rozwiązania teoretycznego, lecz zadaniem praktycznym mojego, twojego, naszego życia.(…).
Dobro, jeżeli prawdziwie ma być dobrem, nie może mieć żadnego uzasadnienia, nie może mieć poza samym sobą, żadnej racji”.
Jacek Buduj

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *