Categories
Teologia

Teologia spotkań

„Historia zbawienia podejmuje nie tyle problem samych dziejów człowieka, ile problem sensu jego bytowania. Jest ona więc historią i zarazem metafizyką. Jest w pewnym sensie najbardziej integralną teologią – teologią wszystkich spotkań pomiędzy Bogiem i światem”

Jan Paweł II

Siłą Kościoła w dzisiejszym świecie jest niewątpliwie ta ciągle świeża i chyba jeszcze nie do końca zgłębiona mądrość Ewangelii. Siłą Kościoła jest jego uniwersalne przesłanie skierowane do każdego człowieka, bez względu na to, kim jest i jakie wiedzie życie. Siłą Kościoła jest sam Chrystus, który przed nikim nie zamyka drzwi.
Jednak słowo „siła” w tym przypadku, nie zawsze kojarzy się ze Słowem Boga – zawiera w sobie jakby więcej odniesień do ludzkich możliwości, do ludzkiego potencjału działania. Oczywiście jest rzeczą absolutnie słuszną, aby wprowadzając Słowo Boga w los człowieka zaangażować to wszystko, co człowiek posiada najlepszego, co decyduje o skuteczności podejmowanych przez niego przedsięwzięć.
Mocą ludzkiej inicjatywy, wytrwałości prowadzącej czasem do cierpienia, przenoszono wiarę w kolejne epoki. Ale zaraz potem, przychodziła próba zakorzenienia się wiary w ludzkich sercach, niczym bezwzględny „test” weryfikujący jakość gleby, na którą padło ziarno. Tutaj bywa najciężej, tutaj często człowiek wprowadziwszy Boga do swojego domu, przestaje zwracać na Niego uwagę, podczas, gdy w tym właśnie momencie rozpoczyna się właściwa historia ludzkiego zbawienia. Dlaczego tak się dzieje? Chyba dla tego, że człowiek zauważa, iż Bóg jest „słaby”, że nie pasuje do atmosfery człowieczej walki o wszystko… Mozolnie wywalczony Bóg – wyrwany z rąk ateistów, prześladowców, innowierców, heretyków, przestaje być interesujący. Ale jeszcze chcemy Go mieć tylko dla siebie, przecież tak bardzo o Niego walczyliśmy…On jednak jest już na ulicy pośród tłumu i woła do siedzącego na drzewie Zacheusza: „Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę zamieszkać w twoim domu. Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: Do grzesznika poszedł w gościnę”(Łk 5-7).
Czyż nie bywa tak w życiu każdego z nas, że spotykamy Jezusa wśród tych, których uznaliśmy za niegodnych, że oto dziwnym i tajemniczym zrządzeniem Opatrzności, wybrał On ich do tej nadprzyrodzonej sztafety, aby przenosili Jego miłosierne słowo w kolejne pokolenia.

Jacek Buduj

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *